Zarabianie podczas snu? OWSZEM!

Zarabianie podczas snu? OWSZEM!

Czego się nauczyłem przez 10 lat prowadzenia STAGEMAN? Że jeśli nie potrafisz zarabiać, kiedy śpisz to… firma ma Ciebie, a nie Ty masz firmę!

Już tłumaczę – warto dotrwać do końca wpisu bo będzie “mięcho”:) Otóż wielu przedsiębiorców i managerów pracuje tak mocno i tak intensywnie, że ich podopieczni i pracownicy… nie wyraziliby na to zgody!

Jeśli generujesz wszystkie przychody, albo przynajmniej ponad 80% w firmie to znaczy, że musisz w niej pracować do śmierci! I to jest nadal etat, tyle tylko, że u siebie samego (gdzie gadanie do siebie nazywa się posiedzeniem zarządu, a nie schizofrenią).

Dlatego w STAGEMAN zadbałem, by firma zarabiała nawet kiedy śpię i kiedy jestem na mini-emeryturze. Chcesz dowody (inspiracje)? Proszę bardzo – podam konkrety:

1. EMPIK on-line – na ten moment znajdziecie tam 9 publikacji z moim nazwiskiem i jeszcze kilka moich, ale bez nazwiska:) Co to oznacza? Że od poniedziałku do soboty, po 12 godzin dziennie, EMPIKI stacjonarne sprzedają moje książki, a właściwie 24/7 odbywa się sprzedaż on-line! Gdybym nie inwestował w nieruchomości i nie jeździł na 25 miniemerytur rocznie, to sama faktura comiesięczna od EMPIKU już by mi starczyła na normalne polskie życie z rodziną… A Ty? Masz swoją publikację?

2. STORYTEL – czyli najlepsza w Polsce forma słuchania audiobooków. Rejestrujesz się, płacisz 30 zł miesięcznie i słuchasz czego chcesz, ile chcesz, gdzie chcesz. A ja? Nawet kiedy śpię, zarabiam pieniądze jako procent abonamentów od osób, które słuchają moich książek, m.in. “25 miniemerytur” w wersji audio. A Ty? Masz audiobook?

3. TRENERZY – czyli szkolenia animatorów, a także z innych tematów, prowadzone w całej Polsce (a coraz częściej także poza krajem) przez Trenerów, których wybrałem, przeszkoliłem, wzmocniłem, zaufałem i zaprosiłem do współpracy. Oni zarabiając dobrze, pomagają zarabiać też mi w układzie win-win. Ja tworzę platformę sprzedaży, a oni cieszą się z zarabianiu na pasji. A Ty? Masz swoich trenerów?

4. PRODUCT PLACEMENT – czasem, jeśli używam i lubię jakiś produkt, piszę o tym posta na Insta lub na innych social media. Firmy są w stanie zapłacić za to od kilkuset do kilku tysięcy złotych, a taki post zarabia nawet kiedy śpię. Nie chcę tego robić zbyt często, ale jeśli i tak używam czegoś i jestem tym zajawiony, to taki post jest dla mnie ok. A Ty? Dbasz o swoje social media, żeby przyciągać reklamodawców?

5. ALBANIA – moje apartamenty z widokiem na morze (start-up: “Wakacje w Sarandzie”) są wynajmowane przez turystów, a że zbliża się sezon turystyczny w Albanii, czuję, że będę smacznie spał, kiedy nieruchomości będą zarabiać na kolejne akwizycje. A Ty? Masz nieruchomość inwestycyjną?

I teraz UWAGA! Jeśli masz 5 x “NIE” to nie jesteś właścicielem biznesu! Mało tego… NIE MASZ FIRMY! Fakty są takie, że to firma ma Ciebie!

Ale jeśli odpowiadasz 5 x “TAK” – wtedy to Ty masz biznes. I zarabia od nawet wtedy, kiedy śpisz!

A że ja muszę się po imprezie “10-lecia STAGEMAN” przespać, to… będę spał i zarabiał jednocześnie. I uwierz mi, piszę to bez arogancji. Wiem, jak to jest zaczynać. Zaczynałem 10 lat temu od zera. Nikt mi nic nie dał do ręki, nie miałem bogatej rodziny, nie miałem dofinansowań, ani fuksa.

Po prostu, wierzyłem przez te 10 lat, że…
Marzenia się nie spełniają…
Marzenia się SPEŁNIA!!!

#Biznesologia #JBB #STAGEMAN #MentalPower #Wolnosc#WczasyZwolnosciaFinansowa #Teneryfa2019

PS. Jeśli ten post ma dla Ciebie wartość, udostępnij go proszę swoim znajomym!

Zasady wywierania wpływu

Zasady wywierania wpływu

W swoich wystąpieniach publicznych i korporacyjnych nieraz wspominałem profesora Roberta Caldiniego i jego zasady wyjaśniające wywieranie wpływu na ludzi.

Są to tezy sformułowane w latach osiemdziesiątych i zawsze zastrzegam, że pomimo tego iż minęło wiele lat i pojawiło się mnóstwo innych technik wywierania wpływu, to główne tezy Cialdiniego, mimo że trącą myszką, to jednak nadal działają.

Po prostu przeniosły się do Internetu!

Dla przypomnienia:
✔️ reguła społecznego dowodu słuszności – czyli działamy tak jak inni,
✔️ reguła autorytetu – ufamy mądrzejszym lub bardziej doświadczonym od siebie,
✔️ reguła niedostępności – im mniej coś dostępne, tym bardziej dla nas wartościowe,
✔️ reguła wzajemności – chcemy się odwdzięczyć, komuś kto coś dla nas zrobił,
✔️ reguła lubienia – zawierzamy tym, których lubimy,
✔️ reguła konsekwencji – lubimy trzymać się swojego stanowiska,
✔️ reguła jedności – lubimy współpracować z kimś ze swojej grupy.

Nawet, gdy mamy świadomość tych mechanizmów, one i tak działają. Tak właśnie podejmujemy decyzje. Wiedząc o tym, możemy naszych wyborów dokonywać w sposób świadomy.

Gdy podejmujesz jakąkolwiek decyzję w Internecie, czy to dotyczącą zakupów, czy to wyboru lekarza, czy chociażby na kogo oddać głos w wyborach, a nie masz wyrobionego zdania, odłóż na bok emocje, nie słuchaj tłumu – odwieś na haczyk regułę społecznego dowodu słuszności, gdyż w świecie botów, rosyjskich hakerów i sztucznych kolejek po nowego Iphone’a tłum nie jest wiarygodny, nie patrz na to, czy coś jest łatwo dostępne czy też nie (w kapitalizmie prawie wszystkiego jest w bród), zostawmy wdzięczność na inną okazję, a zamiast kogoś, kogo lubimy, posłuchajmy kogoś, kto się na rzeczy zna.

Pamiętajmy by zawsze ufać własnemu rozsądkowi i autorytetom właśnie. W kwestii zdrowia wolę zaufać lekarzowi niż tysiącom forumowiczów.
W kwestii finansów prędzej posłucham wykształconych ekonomistów czy doświadczonych biznesmenów, niż ludzi pracujących w urzędzie.

Macie jakieś autorytety merytoryczne?
Czy może już nie ma żadnych?
Ciekaw jestem, czy nazbiera się tu dużo nazwisk…
Czekam na Wasze komentarze!

O hejcie w Internecie

O hejcie w Internecie

Hejt w Internecie to zjawisko, które złamało niejedną osobę. Nie podlega żadnej dyskusji, że bluzganie, bezpodstawne krytykowanie i ubliżanie innym osobom jest oznaką słabości i nie możemy dawać na to przyzwolenia.

Zastanawiasz się jednak czasem, czy odróżniasz konstruktywną krytykę od hejtu?

Jeśli pracujesz z Millenialsami, dobrze wiesz, że jedną z cech charakterystycznych dla pokolenia Y jest słaba odporność na krytykę.
Często znacznie łatwiej jest impulsywnie użyć modnego słowa na “h”, niż rozważyć, czy osoba kierująca uwagę w naszą stronę faktycznie ma rację.

Jak więc odróżnić hejt od konstruktywnej krytyki?
Spójrz na rodzaje hejterów i oceń, z kim masz do czynienia:
🔘Hejter – Agresor: obraża wprost, wulgarnie, używa przekleństw, pomówień, gróźb. Jest bardzo agresywny (przykładowy tekst: “oszuści, naciągacze, pedały, wypierdalać z tą reklamą, jesteście bandą głupców” itp.)

🔘Hejter – Mądrala: uważa, że wie lepiej, poucza, ironizuje, daje “złote” rady. Pyta, gdzie regulamin grupy, czy masz atesty (przykładowy tekst: “powinniście napisać.., a niby tak się znacie…, nie ma na Waszej stronie nic…” itp.)

🔘Hejter – Troll: wstawia swoje reklamy, wielokrotnie ten sam tekst, umieszcza linki, przeszkadza w pracy, zawraca głowę, domaga się uwagi, ośmiesza firmę (przykładowy tekst: “nie przestanę, dopóki nie odpiszecie, czy może mi ktoś wreszcie odpisać??!!” itp.)

🔘Osoba dająca feedback – nawet bardzo krytyczny = TO NIE JEST HEJTER!!!

Uniwersalne zasady dotyczące hejtu:
1. Nie odpowiadaj w emocjach i z ego – poczekaj chwilę albo napisz odpowiedź, a następnie ją skasuj przed wysłaniem (rozładuj złość).
2. Nigdy nie reaguj agresją, ironią i pouczaniem – to jest zaproszenie do kolejnego obrażania i poszerzania skali hejtu.
3. Nie lajkuj, nie udostępniaj, nie odpowiadaj – hejt nie powinien dostać się do szerszej publiczności.
4. Na wielu forach (szczególnie ostatnio, np. gazeta.pl / DDTVN / Pudelek) można zgłosić hejterski wpis a nawet usunąć – ZRÓB TO PILNIE!
5. NAJWAŻNIEJSZE: Nigdy nie rezygnuj z tego co robisz i co myślisz – hejt nie zniszczy naszych marzeń. Na pewno jest szerokie grono ludzi, które Cię UWIELBIA!!! Nie daj się!

Jesteśmy jednym krajem. Jednym narodem…

Jesteśmy jednym krajem. Jednym narodem…

Jesteśmy jednym krajem. Jednym narodem. Byliśmy wzorem wolności i solidarności dla wielu innych krajów i narodów. Kiedy jednak słyszę o ataku nożownika na prezydenta Gdańska podczas “Światełka do nieba” WOŚP ogarnia mnie wielki smutek…

Smutek wynikający z tego, że hejt wylewa się aż z polskiego Internetu. Smutek wynikający z tego, że Polak gardzi Polakiem tylko i wyłącznie na podstawie innych poglądów politycznych (tak, jakby to była jedyna definicja całości drugiej osoby). Smutek wynikający z tego, że ktoś, kto przewodził zebraniu MILIARDA złotych na sprzęt ratujący ludzkie życie jest obiektem brutalnej nagonki…

Obserwuję tę mentalną wojnę polsko-polską i martwię się. Martwię się tym, ile w nas frustracji. Martwię się tym, w jakim pejzażu społecznym będą żyły kolejne pokolenia. Martwię się, że z ducha “Solidarności” niewiele już w nas zostało.

Oczywiście, bywały gorsze okresy w historii – Wołyń, Holocaust, komunizm… W moim krótkim jednak życiu chyba pierwszy raz martwię się aż tak mocno o ten kraj. Wiem, że potrafi być piękny i wiem, że my Polacy możemy mieć bardzo dobre serca. W ten weekend dotknąłem osobiście dobrych uczynków wielu ludzi i bardzo mnie to wzruszyło. Potem jednak usłyszałem w radio, że nawet w taki dzień zło może zabrać głos…

Nie jestem naiwny. Wiem, że takie posty jak mój niewiele zmienią. Ale choćby te słowa miały dotrzeć tylko do jednej osoby, chciałbym wyrazić to, co mam teraz w umyśle i w sercu.

BYCIE DOBRYM DLA DRUGIEGO CZŁOWIEKA JEST ŁATWE!

Mówi o tym i chrześcijaństwo, i islam, i buddyzm, i inne religie i nurty światopoglądowe. Każdy z nas widział choć raz bezinteresowną pomoc czy gest przyjaźni między dwojgiem ludzi. Wierzę, że każdy kto to czyta nie raz też robił coś dobrego. Wiemy, jak to robić.

Czasem wystarcz wspierające słowo. Czasem wystarczy przelew 20 zł na niepełnosprawne dziecko. Czasem wystarczy uśmiech. Czasem wystarczy przytulenie. To proste.

Ocknijmy się w tych burzliwych wydarzeniach i nie reagujmy przemocą na przemoc. Nie reagujmy hejtem na hejt. Nie reagujmy agresją skierowana bezpośrednio w drugiego człowieka – nawet jeśli politycznie czy religijnie się różnimy.

Nie musimy wszak wszystkich kochać, ale na ile to możliwe i na ile to autentyczne – bądźmy dla siebie dobrzy. Życzmy sukcesu Jurkowi Owsiakowi. Zróbmy coś dobrego dla kogoś, kogo dziś lub jutro spotkamy.

Proszę. To nasz wspólny kraj. Nasze wspólne dobro.

Prawdziwe sukcesy często przechodzą niezauważone

Prawdziwe sukcesy często przechodzą niezauważone

Miniony rok kojarzyć mi się będzie z mentalną siłą i sukcesami naszych skoczków narciarskich, lekkoatletów, siatkarzy oraz mundialową niemocą piłkarzy. Muszę jednak przyznać, że specjalne miejsce w mojej pamięci i sercu zajmą drużyny, których próżno szukać na czołówkach gazet i serwisów sportowych. To niesłyszący siatkarze MKSN Mazowsze i niesłyszące piłkarki reprezentacji Polski w futsalu. Dlatego – pozwolicie – że to im poświęcę mój sportowy felieton podsumowujący ten rok.

To był jak zwykle przypadek, choć mówią, że wszystko dzieje się po coś. Na jesieni w internecie trafiliśmy na prośbę o pomoc w osiągnięciu celu i marzeń przez niesłyszących siatkarzy MKSN Mazowsze. Byli mistrzami Polski i po raz drugi chcieli jechać na finały Ligi Mistrzów, tym razem do Stambułu. Rok wcześniej dotarli do półfinału. Okazało się, że sportowa kwalifikacja do tak prestiżowego turnieju nie jest dla nich problemem. Dużo większym – organizacja wyjazdu. Czyli po prostu – pieniądze.

Gdy zaczęliśmy obserwować treningi siatkarzy MKSN Mazowsze okazało się, że to drużyna, która gra jak profesjonaliści, ale na co dzień musi się zmagać z problemami finansowymi. Możliwość przeprowadzenia treningu, stały dostęp do hali, godzenie nauki i pracy ze sportem, zbieranie funduszy to dla nich wyzwania, z którymi muszą mierzyć się codziennie. Mimo to znajdują czas na trening. Ujęli nas optymizmem i wolą osiągnięcia celu, czyli finalizacji wyjazdu na turniej.

Zanim jednak do Stambułu pojechali spełniać marzenia, chcieli się sprawdzić i zdobyć jeszcze jedno trofeum. Mieliśmy ten zaszczyt, że mogliśmy pracować z nimi przed i w trakcie turnieju o Puchar Polski siatkarzy niesłyszących. Finałowe rozgrywki toczyły się w hali łódzkiego Społem, która najlepsze lata ma już – mówiąc delikatnie – za sobą. Choć na trybunach przeważały rodziny i znajomi, w dużej części też niesłyszący, atmosfera była gorąca.

Już wtedy czuliśmy, wraz z moim zespołem trenerów mentalnych, że warto było. MKSN Mazowsze wygrało Puchar Polski. Największą nagrodą, jaką mogliśmy wtedy otrzymać, były słowa: bez was, przegrywając 21:23, nie potrafilibyśmy się podnieść. Z Wami – wygrywamy nawet teoretycznie przegrane sety. Trening mentalny działa, dziękujemy”.

W finałowym turnieju Ligi Mistrzów w Stambule MKSN Mazowsze znów dotarło do półfinału. Tu już sportowe realia były po prostu bezlitosne. Polscy siatkarze przegrali z drużyną, która na co dzień nie musi się martwić o sprawy organizacyjne i ma czas na trening. Po walce zajęli czwarte miejsce, z podniesioną głową, mając świadomość, że zrobili wszystko, co mogli.

By walczyć o najwyższe trofea trzeba mieć głowę wolną od problemów organizacyjnych. Najlepszy przykład to kobieca reprezentacja Polski w futsalu. Mistrzynie Europy z grudnia tego roku. Przez finałowy turniej w Finlandii przeszły jak burza, wygrywając wszystkie mecze. Tylko w trzech meczach grupowych strzeliły 28 bramek tracąc zaledwie 4. W fazie pucharowej wygrały kolejno z Rosją 12:2, Hiszpanią 3:1 i w finale z Niemkami 6:5. Niewiele brakowało, by ten sukces przeszedł w mediach bez echa. Na informacje o złotym medalu trzeba było poczekać. „Niewiele się o tym mówi, a Polki zostały mistrzyniami Europy niesłyszących!” To jeden z pierwszych tytułów, który pojawił się w ogólnopolskich mediach 3 dni po zwycięskim finale.

Mogę zrozumieć, że rozgrywki piłkarek w futsalu mogą gromadzić mniejszą widownię niż mecze polskiej ekstraklasy. Ja jednak widziałem w finałowym turnieju w Finlandii czy podczas finału Ligi Mistrzów w Stambule o wiele większe zaangażowanie i determinację niż w niejednym zespole komercyjnym. Dlatego uważam, że warto mówić i pisać o takich sukcesach. To pozwoli im zebrać fundusze na treningi i wyjazdy, by powalczyć o kolejne sukcesy. My nie przestaniemy kibicować niesłyszącym. Dlatego też zaprosiliśmy niesłyszących siatkarzy MKSN Mazowsze na moje szkolenie pt. „Marzenia się spełnia” w Warszawie. Bo marzenia się spełnia, bez względu na ograniczenia.