Ty w wersji „all inclusive” czyli 5 powodów, by podróżować więcej

Ty w wersji „all inclusive” czyli 5 powodów, by podróżować więcej

Autentyczna podróż jest niczym pielgrzymka, podczas której zacierają się granice między doznaniami zmysłowymi i duchowymi. Skupiając się na sobie, odrywając się od codziennych zmartwień i problemów, odnajdujemy sens i cel życia. I zamiast straganowych pamiątek, przywozimy coś znacznie bardziej wartościowego – nowego, prawdziwego siebie. 5 moich powodów? Proszę bardzo!

Poznasz siebie
Podróż pokazuje nam, kim jesteśmy naprawdę. Gdy uda nam się zrzucić z siebie jarzmo ról społecznych narzucanych nam na co dzień przez rodzinę, współpracowników i otoczenie, będziemy w stanie dostrzec naszą prawdziwą naturę. Święty Augustyn mawiał, że „świat to książka, a Ci którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę”. Ja dodałbym, że tylko dzięki podroży jesteśmy w stanie w pełni nakreślić własną autobiografię i odkryć ukryte zakamarki naszej osobowości.

Nauczysz się tolerancji
Podróżując poznajemy nowych ludzi i inne kultury. Chcąc – nie chcąc, stajemy się częścią nowej społeczności i musimy zaliczyć przyspieszony kurs pozbywania się własnych uprzedzeń, by przetrwać. Zmieniając środowisko, uczymy się wyrażać opinie i bronić swoich racji, tak by nie ranić innych osób. Podróże odkrywają przez nami nie tylko nowe lądy, ale przede wszystkim otwierają granice zarysowane w naszej głowie i wykorzeniają tkwiące w niej stereotypy. Podróże kształcą, a wiedza, jaką z nich wynosimy ma charakter w pełni interdyscyplinarny. I choć często nawet nie mamy świadomości wpływu kultur, z którymi przyszło nam dzielić przestrzeń i czas, to podskórnie czujemy, że tylko dzięki nim nasze życie staje się pełniejsze i bogatsze.

Przekroczysz własne granice
Podróże dodają nam skrzydeł. Uczą kreatywności, zaradności i samodzielności. Z daleka od domu jesteśmy w stanie robić rzeczy, na które na co dzień brakuje nam odwagi. Prawdziwie autentyczna podróż to bowiem ta, w której przyjmujemy rolę aktywnego bohatera, a nie biernego obserwatora. Zmierzając się z własnym strachem, odkrywamy prawdziwe źródło własnej siły i odwagi. I wracamy mocniejsi, gotowi na każdą walkę, bez względu na kategorię wagową naszego przeciwnika.

Nabierzesz dystansu
Podróż, dosłownie i w przenośni, oddala nas od problemów dnia codziennego. Pozwala spojrzeć na nasze życie z zupełnie innej perspektywy. Wyznaczoną odległość przemierzamy bowiem nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Podróżując zmieniamy nie tylko otoczenie, krajobraz za oknem i towarzystwo, ale także rytm dnia, nawyki i rytuały, a często to wystarczy, by rozwiązania naszych problemów same zapukały do naszych drzwi. Celem podróży nie jest bowiem ucieczka od problemu, ale znalezienie rozwiązania, którego nie dostrzegamy na co dzień.

Będziesz bardziej wdzięczny
Podróż pomaga cieszyć się z drobiazgów. Doceniamy to, co mamy, obserwując jak niewiele potrzebują inni, by szczęśliwie żyć (szczególnie zobaczyłem to w Indiach). Doceniamy to, co mamy, ponieważ w podróży mamy ze sobą tylko to, co niezbędne. I okazuje się, że do pełni szczęścia nie potrzebujemy setek gadżetów, czy przedmiotów, które gromadzimy tylko po to, by imponować innym. Wystarczy siła i zdrowie, by móc iść dalej. Przed siebie!

Odbywam około 25 podróży rocznie. Pozwala mi na to nie tylko stan konta i dobrze poukładane firmy. Przede wszystkim pozwala mi na to GŁOWA! Od niej wszystko się zaczyna. Nazywam swoje podróże „miniemeryturami” bo nie chcę czekać na 65-ty rok życia, żeby zobaczyć świat – robię to teraz.

Hong Kong

Hong Kong

Hong Kong – zdecydowanie jedna z ciekawszych mini-emerytur w ostatnich latach. Bardzo, bardzo polecam. A dla inspiracji, w kilku punktach, subiektywne obserwacje:

  1. Ponad 6 000 osób na km2 – jest więc gęsto:) Dlatego budynki buduje się w górę (nawet 50-piętrowe bloki mieszkalne) bo nie da się zwiększyć powierzchni w szerz. Daje to ciekawy efekt miejskiej dżungli, wypełnionej tłumem ludzi.
  2. Hong Kong to niby Chiny ale z wolnością wyznaniową, dużą niezależnością i przede wszystkim z rysem angielskim (bo jeszcze niedawno była to posiadłość brytyjska). Jeździ się po lewej stronie i prawie każdy mówi dobrze po angielsku.
  3. Super pokaz laserów, świateł i instalacji na budynkach o godzinie 20:00 (bezpłatnie). Najlepszy widok z Golden Bauhinia Square – bardzo polecam.
  4. Czyste, zorganizowane i przyjazne metro. Kilka linii, super oznaczone, karta “Octopus” zamiast biletów ułatwia życie. W godzinach szczytu trzeba czekać aż się wejdzie do wagonu bo taka kolejka, ale pociągi odjeżdżają co 2 minuty więc spoko.
  5. Hotel Cordis – jeden z najlepszych w jakich spałem kiedykolwiek. Nie był tani (ok. 1000 zł / noc) ale zdecydowanie wart swojej ceny. Śniadania, business lounge i obsługa na światowym poziomie.
  6. Nigdy nie zapomnę pływania w basenie na 42 piętrze, pod gołym niebem, w trakcie ciepłego deszczu, w środku nocy. Woooooow! Ależ to był moment. Dla takich warto żyć:)))))
  7. Na ulicach i w parkach ludzie kochają ciupać w Madżonga – znacie pewnie tą grę z komputerów. Znacznie ciekawiej jest z prawdziwymi “kamieniami”.
  8. Tylko godzina szybką łodzią do Makau, światowej stolicy hazardu, z genialnym Casino Lisboa (opowiem kiedy indziej, jak się odważę:p). Poczułem się trochę jak James Bond:)
  9. Warto zgubić się w “Hong Kong Parku” – jest pięknie. Pośród szklanych i stalowych monumentów architektury: kaczki, żółwie, flamingi, wodospad i przepiękne ogrody, Mógłbym tam siedzieć i czytać godzinami, ale… trochę gorąco:)
  10. Bilet w obie strony kupiłem za 1 600 zł, z Warszawy, przez Pekin. Można taniej ale to było dobre połączenie i o dziwo tym razem bardzo dobre jedzenie w Air China – polecam!

Generalnie daję mocne 9/10. Bardzo polecam!

PS. Podróżujcie więcej. Choćby autostopem lub pociągiem po Polsce. Albo dzięki tanim biletom RyanAir czy WizzAir. Podróże są wielką wartością. Warto gromadzić momenty, nie pieniądze!