To będzie długi wpis, na lekkiej złości, ale i z weną i… nadzieją!

To będzie długi wpis, na lekkiej złości, ale i z weną i… nadzieją!

To będzie długi post, na lekkiej złości, ale i z weną i… nadzieją!
(wytrzymasz do końca –> coś zyskasz)
Najpierw tło „historyczne”:)
1. W październiku 2019 poprowadziłem event „Live Life Now 4”. Zapowiedziałem ze sceny, że to jest OSTATNI mój event na żywo, a ja przechodzę na EMERYTURĘ.
2. Zaraz potem zrobiłem „Roadshow Pożegnalne Jakuba” na 9 miast Polski – tak chciałem się pożegnać z fanami przed wycofaniem się z życia publicznego.
3. Od 01.01.2020 moim jedynym celem była EMERTURA: podróże do krajów, których jeszcze nie widziałem, olbrzymi postęp w grze w golfa, pogłębienie potrzeb duchowych, poświęcenie czasu na rodzinę, siebie i… aktywne leniuchowanie!
4. Wszystko szło wg planu do marca 2020… Wtedy wybuchła w Polsce pandemia COVID i okazało się, że część moich Firm traci nawet do 90% normalnych przychodów.
5. Podejmuję decyzję, że zawieszam emeryturę i przechodzę na „sterowanie ręczne” by nikt z mojego zespołu nie stracił pracy. Liderem bowiem się jest, a nie bywa…
6. Rok pandemiczny to dla mnie system 80/20 = 80% czasu poświęcam na emeryturowanie, a 20% na najważniejsze sprawy moich firm i fundacji.
7. Spotykam się z hejtem i zarzutami, że moje emerytura była chwytem marketingowym i że „wyskakuję z lodówki, a miałem odpoczywać” i… z jednej strony mam to w nosie, a z drugiej zachodzę w głowę, czemu ta zła energia płynie głównie od… ludzi ze świata rozwoju osobistego (hm…).
8. Jest wiosna 2021 roku i podejmuję ważną dla mnie decyzję…
Chcę dla Was zorganizować „LIVE LIFE NOW”, edycja on-line. Ale tym razem bezpłatnie, bo wiem, że wielu ludzi nie stać teraz na eventy. Ale w formie internetowej, by nikogo z Was nie narażać na zarażenie się wirusem. Ale przez 5 dni, żeby dać Wam jak najwięcej wartości. Ale z wybitnymi gośćmi, żebyście mogli zanotować wiele stron wartościowej wiedzy. Ale z pokorą, że znów ktoś napisze „miałeś być na emeryturze”. I z zespołem JBB, który jest oddany w pełni, by wnosić wartość w życie Polek i Polaków!
Zapraszam Cię więc! 25-ty do 29-ty kwietnia (5 dni) na warsztaty ze mną. Codziennie wieczorem, czyli po pracy i ogarnięciu domowych spraw. Codziennie dam z siebie wszystko. Codziennie będę miał wybitnych gości z pierwszych stron gazet i z „prime time” w największych telewizjach! Codziennie konkretne wyzwanie dla Ciebie, które może zmienić Twoje nawyki, Twoje zachowania, Twoje… życie!!! (Na lepsze).
Po co to robię?
– Liderem się jest, a nie bywa!
– Mój zespół jest uzależniony od dawania Wam wartości!
– Chcę się przydać w czasie pandemii, jeśli czujesz, że jest Ci ciężko!
– Będę miał taką samą frajdę jak Wy ze wspólnych spotkań, dyskusji i wyzwań!!!
Bilety za 0 zł na…
To będzie coś wyjątkowego!
Jakub B. Bączek
5 inspiracji „podróżniczych” na czas pandemii:

5 inspiracji „podróżniczych” na czas pandemii:

5 inspiracji „podróżniczych” na czas pandemii:
  1. Odwiedź Muzeum… wirtualnie! Francuski Louvre jest czynny! Teraz! Zerknij na przykład na wystawę: „Ciało w ruchu” (za darmo).
  2. Odwiedź Restauracje świata… w domu! Ściągnij przepis na pad thai lub na soliankę. Może nawet starczy Ci sił, żeby zupa była z Azji, danie główne z Afryki, a deser… A deser = SERNICZEK!
  3. Odwiedź Kulturę… poprzez książkę! Czytałaś już „Chrobot”? Możesz kupić teraz jako e-book. Dzięki tej jednej książce przeniesiesz się do siedmiu różnych krajów. Fascynujące!!!
  4. Odwiedź Park Narodowy… online! Znasz już „Bryce Canyon z Utah”? Jest spektakularny! Odwiedź go teraz. Bezpłatnie!
  5. Odwiedź Knajpę… ale w domu! Może pora na lampkę francuskiego wina, albo na yerba mate z Paragwaju?
Zwiedzaj świat! Nawet w czasie pandemii!
Jak się chce, to się znajdzie sposób!
Jakub B. Bączek
Trener Mentalny
Co poszło nie tak?

Co poszło nie tak?

Sławek miał pracę, dom, rodzinę, oszczędności i był szanowany w swoim dziale jako spostrzegawczy analityk finansowy…
Poczucie odpowiedzialności miał po ojcu. Dlatego dobrze się uczył, skończył studia, znalazł dziewczynę, a wkrótce wziął odpowiedzialność także za ich wspólne dzieci…
Od kiedy pracował w banku, nie brakowało im na ratę kredytu, koszty, a i 2 razy do roku wyjeżdżali na wakacje – raz do Egiptu na all-inclisive i raz na narty, bo oboje kochali poszaleć na stoku…
Życie płynęło, kontakt z przyjaciółmi z ekonomii się urwał, na hobby nie było zbyt dużo czasu. Coraz bardziej za to wciągał alkohol – Sławek lepiej spał po szklaneczce whisky…
Pewnego dnia żona go spytała, czy wszystko ok, ale odpowiedział jak zawsze: „w jak najlepszym porządku”…
Tyle, że sam czuł, że jest obrażony na świat. Na rodziców, bo skierowali go na ekonomię, choć kochał malować, na szefa, bo ani razu nie powiedział mu, że go docenia, na psychoterapeutów i trenerów mentalnych bo „on jest normalny” i na siebie samego, że nawet nie ma odwagi spytać sam siebie o prawdziwe marzenia…
W dniu pięćdziesiątych urodzin uśmiechał się do kilku osób, które zrobiły mu niespodziankę i wyciągnęły na pizzę i piwo. Wypił trochę za dużo, ale tak lepiej. Przynajmniej zaśnie bez kołowrotu negatywnych myśli…
Dzień póżniej wypadała sobota więc pił. Od samego rana. W niedziele tak samo, tym bardziej, że Ewa, jego żona, robiła awanturę o to picie. W poniedziałek wyszedł o 7:20 do pracy, ale do banku nigdy nie dojechał…
Policja znalazła jego zwłoki na działce tego samego dnia. Żona zgłosiła, że nie wrócił po pracy do domu, a jego komórka jest głucha. Wszystko wskazuje na to, że połknął dwie garści tabletek i popił Jackiem Danielsem. Nie stwierdzono udziału osób trzecich…
Na pogrzebie jeden z jego dawnych przyjaciół szeptem rozmawiał ze współpracownikiem z banku, że może nie spotykali się od kilku lat – faktycznie, ale na Facebooku Sławek wyglądał na normalnego gościa, któremu wszystko się powiodło…
Co więc było nie tak?*
Rozejrzyj się. Wspieraj. Czasem zadaj jedno pytanie więcej. Depresja, wypalenie, utrata poczucia sensu to są zjawiska, które masz w swoim otoczeniu. Nie oceniaj. Reaguj.
*Historia prawdziwa, usłyszana od Klientki na sesji treningu mentalnego wiele miesięcy temu. Imiona i niektóre szczegóły zmienione.
Jakub B. Bączek
Trener Mentalny
Strajk kobiet

Strajk kobiet

Długo czekałem z napisaniem tego posta. Chciałem najpierw wyjechać z Polski i nabrać trochę dystansu. Nie idzie mi jednak, bo wciąż targają mną silne emocje…
(Zanim skomentujesz, przeczytaj proszę do końca)
We Francji od 1905 roku obowiązuje tak zwane prawo laickie. Oznacza to, że Kościół jest oddzielony od państwa. Każdy ma prawo do dowolnego wyznania i to jest super. Unika się jednak symboli religijnych w miejscach, gdzie są osoby różnych wyznań i – na ile to możliwe – religie nie mają wpływu na decyzje rządu. Wiem, że Francja ostatnich lat nie jest może przykładem „harmonii”, ale sam koncept wydaje mi się sensowny, ponieważ…
1. Gdyby moja córka była ateistką i nie uznawała jeszcze płodu jako człowieka (do czego ma prawo, skoro nie jest katoliczką i ma inny pogląd niż Kościół), czuję, że byłoby to mądre, by mogła podjąć SWOJĄ decyzję, kiedy dowiaduje się od lekarza, że w jej własnym brzuchu dzieje się coś niedobrego i po urodzeniu, dziecko będzie skazane na wegetację…
2. Jeśli mój przyjaciel jest gejem i ma partnera od lat, ale jest jednocześnie niepraktykującym buddystą i chce kochać po swojemu, wydaje mi się to mądre, żeby nasz kraj miał dla takich par jakąś opcję sformalizowania bycia razem – choćby po to, żeby mogli po sobie dziedziczyć lub poznać diagnozę w szpitalu jako osoba bliska chorego…
3. A gdyby tak wśród moich pracowników były osoby i ze światopoglądem prawicowym i ze światopoglądem lewicowym, wydaje mi się bardzo mądre i perspektywiczne, żeby żadne organy Państwa nie próbowały ich skłócić między sobą…
Dlatego jestem za laickim państwem. I choć szanuję religie (sam jedną z nich wyznaję, wiem też, że religia może wnieść dużo dobrego w życie osoby wierzącej) i choć nie jestem antyklerykalny (jestem pewien, że jest mnóstwo wspaniałych duszpasterzy, którzy walczą o swoich parafian i czynią dobro), to jednak chciałbym kiedyś żyć w kraju, gdzie Trybunał Konstytucyjny orzeka po laicku, nie bacząc na religię. (Nie mówiąc już o tym, że marzyłby mi się Trybunał, w którym nie zasiadają osoby tak wątpliwe etycznie dla tak wielu Polaków).
Dopóki jednak tak nie będzie (a zakładam, że mogę tego nie dożyć), z całych sił wspieram kobiety, które protestują. Wydaje mi się rozsądne, żeby każda z nich miała wybór w stosunku do aborcji, kiedy płód nie rozwija się prawidłowo i zagraża kalectwem na całe życie.
Wszak Kobiety, które są przeciwko jakiejkolwiek aborcji nadal przecież mogłyby takie dziecko urodzić (miałyby WYBÓR!). Ale też Kobiety, które czują, że sobie z tym nie poradzą, mogłyby podjąć swoją decyzję (WYBÓR!). Nikt z nas bowiem nie wie na 100% co byśmy zrobili, gdybyśmy się dowiedzieli od lekarza, że nasze dziecko umrze chwile po porodzie…
Myślę, że byłoby mądrze, gdyby Kobiety DECYDOWAŁY same. I nikt im nie narzucał, co mają robić w tak ekstremalnie trudnych sytuacjach…
Kochane Kobiety – całym sercem jestem z Wami i podziwiam Was za walkę o swoje prawa.
Spoglądaj w przyszłość…

Spoglądaj w przyszłość…

Często jestem pytany przez ambitnych ludzi, jaki biznes teraz się opłaca i w jakiej branży sugerowałbym rozpocząć działalność gospodarczą.

Bardziej jestem zwolennikiem dobierania pracy do rdzennych cech osobowości (nie na odwrót), ale jedną poradę dla tych osób mam. I wydaje mi się ona jedyną sensowną.

Otóż spoglądaj w przyszłość i zadaj sobie pytanie, jakiej usługi będzie oczekiwał Twój Klient za rok, czy nawet za 5 lat – bo tyle potrwać może rozpowszechnienie wiedzy o Twojej marce!

Przykład 1: W 2009 roku stworzyłem STAGEMAN. W Polsce nie było jeszcze animacji czasu wolnego w turystyce z prawdziwego zdarzenia. Analizowałem jednak trendy (bogacenie się społeczeństwa, rozszczelnianie więzi rodzinnych, wzrosty w turystyce all-inclusive) i… tworzyłem usługę, która za kilka lat miał być już standardem polskiej branży turystycznej.

Przykład 2: W 2016 roku tworzyłem program Akademii Trenerów Mentalnych. Na projektowanej stronie internetowej poprosiłem umieścić slogan „zawód przyszłości”. Widziałem bowiem trendy (wzrost liczby osób z depresją, kryzys zaufania do polskiej psychoterapii, coraz wyższe budżety na sport amatorski) i… tworzyłem miejsce, które daje nowe zawód. Okazuje się, że już jest to zawód… teraźniejszości (popyt jest gigantyczny).

Przykład 3: W 2017 roku zacząłem skupować taniutkie mieszkania w Albanii, z widokiem na Morze Jońskie. Najtańsze kosztowało… 8 000 EUR!!! Kiedy inni pukali się w czoło, ja znów – analizowałem trendy (wzrosty cen mieszkań sprzed lat w Chorwacji czy Bułgarii, aspiracje unijne społeczeństw, migracje pieniędzy inwestorskich) i… kupowałem nie po to, żeby zarobić „tu i teraz” na turyście. Kupowałem, żeby sprzedać za 300% ceny po paru latach. I pomimo kryzysu, na większości mieszkań mam już tak zwanego dubla…

Spoglądaj więc w przyszłość tworząc biznes. Jeśli patrzysz na teraźniejszość (np. „zacznę szyć maseczki”) – będziesz konkurować ceną z liczną konkurencją. Jeśli zakorzeniasz się w przyszłości (np. „pizzeria zawsze się sprawdzi”), już na starcie masz przechlapane.

Patrz w przyszłość! Tam są przepisy na sukces!

Jakub B. Bączek
Trener Mentalny

Solidarność – co z niej pozostało?

Solidarność – co z niej pozostało?

Dokładnie 40 lat temu powstała „Solidarność”. Ruch ludzi, którzy sprzeciwili się komunizmowi i do upadku komunizmu finalnie doprowadzili. Nie mogłem obserwować jedności i współpracy strajkujących, bo nie było mnie wtedy jeszcze na świecie…
Doświadczyłem jednak solidarności wiele lat później, w 2014 roku. Pamiętam, że tuż po odebraniu złotych medali Mistrzostw Świata w siatkówce, całą drużyną wyjeżdżaliśmy z katowickiego Spodka do pobliskiego Hotelu Angelo…
Teoretycznie to jest 1 kilometr, ale ten przejazd trwał prawie godzinę. Czemu tak długo? Bo polscy kibice tak szczelnie otoczyli autokar reprezentacji, że nie było łatwo się ruszyć. A świętowali wtedy wszyscy. Ci którzy głosowali na PiS podskakiwali radośnie z tymi, którzy głosowali na SLD. Nie raz pewnie konserwatywny katolik poklepywał się po plecach z liberalnym gejem. Nikt nikogo nie pytał ani o religię, ani o światopogląd. Ludzie chcieli podziękować Zagumnemu, Wlazłemu, Kłosowi i Antidze za to, co czuli w sercach. A czuli dumę, radość i jedność. Te obrazki zostaną mi w sercu do końca życia…
Co zostało z „Solidarności” i jedności Polaków? Mimo wrodzonego i pielęgnowanego optymizmu, z przykrością stwierdzam, że niewiele. Żyjemy w kraju, gdzie politycy jawnie okazują sobie pogardę w porze najwyższej oglądalności. Żyjemy w kraju, gdzie zdolnych ludzi się hejtuje za to, że odnieśli sukces. Żyjemy w kraju, gdzie brat z siostrą nie chcą jeść razem Wigilii, bo mają inne zdanie na temat Kościoła Katolickiego. Żyjemy w kraju, gdzie chęć bycia sobą naszych niektórych sąsiadów czy aktorów nazywa się ideologią. Żyjemy w kraju, w którym śmierć prezydenta Adamowicza wywoływały anonimowe komentarze internetowe w stylu: „dobrze mu tak”… I jeśli się nie opamiętamy, w takim też kraju umrzemy…
Apelował do nas Karol Wojtyła, pisząc w swojej filozofii personalistycznej o szanowaniu godności drugiego człowieka. Przykład odwagi dawali nam zwykli – niezwykli robotnicy, którzy sprzeciwiali się ZOMO. Inspirowali nas polscy siatkarze, udowadniając, że wspierając się i walcząc razem, możemy być prawdziwymi Mistrzami Świata.
Każdy z nas ma w sobie umiejętność bycia dobrym człowiekiem. Każdy z nas potrafi zachowywać się solidarnie. Każdy z nas zasługuje na szacunek, ale i potrafi szacunek drugiej istocie czującej okazać. Pamiętajmy o tym i używajmy tych pięknych, wyróżniających nas w świecie zwierząt umiejętności jak najczęściej.
Zacznijmy najlepiej już dziś.
W rocznice pięknych wydarzeń. Po 40. latach od powstania „Solidarności”…
Bądźmy dla siebie życzliwi…
Jakub B. Bączek
Trener Mentalny