Niecierpliwi, z wrodzoną niechęcią do podporządkowania się obowiązującym regułom, ale także wielozadaniowi i otwarci na świat – tacy właśnie są przedstawiciele pokolenie Y, ludzie urodzeni między 1985 a 2000 rokiem. „Igreki” – to właśnie oni zaczynają właśnie rządzić rynkiem. Niełatwo nimi zarządzać, bo sposób ich motywowania jest zupełnie inny, niż przedstawicieli poprzednich pokoleń. Jaki? Już wyjaśniam.

Brak ograniczeń

„Igreki” nie lubią być ograniczani. Cenią sobie równowagę między pracą a życiem prywatnym. Szanują swój wolny czas i swoje pasje. Nie pytają nikogo, jak powinni żyć. Przyznają sobie prawo, by samych siebie pytać, czego pragną. Dziwią się systemowi, który motywował ich rodziców lub starszych kolegów. Chcą rozwiązywać swoje problemy i otrzymywać to, czego pragną teraz, natychmiast. I opierając się na nowoczesnych technologiach, coraz częściej udowadniają, że to możliwe.

Detektory ściemy

Dla „Igreków” duże znaczenie ma realizacja potrzeb społecznych i bycie członkiem spójnego zespołu. Większość ludzi z tego pokolenia jest wręcz spragniona autentycznego autorytetu. Ale z drugiej strony, z uwagi na to, jak szeroka jest obecnie oferta społeczna, ich „detektory ściemy” pracują na okrągło i stale coś wykrywają. Dzięki temu odrzucają wszelkie zadekretowane władze czy autorytety. O ich sile natomiast świadczy to, że już stali się bohaterami mitów i stereotypów. I to nie po upływie jakiegoś dłuższego czasu, tylko teraz, na bieżąco, jak w żywym organizmie.

Relacje ponad wszystko

Prowadząc swoje firmy i współpracując z „Igrekami” na wielu płaszczyznach, coraz wyraźniej dostrzegam, co ich motywuje. W przestrzeni mojej firmy, widzę, jak ważny jest dla nich zespół, w którym pracują. To, że mają dostęp do relacji, że przychodzą do firmy nie tylko, żeby wykonać jakieś działanie, ale także po to, by spotkać się z przyjaciółmi. Budowanie i podtrzymywanie relacji jest dla nich bardzo ważne. Nic dziwnego, że właśnie to pokolenie jest odpowiedzialne za rozwój mediów społecznościowych.

Elastyczny czas pracy

Widzę także, jak ważny jest dla nich elastyczny czas pracy. Od samego początku wprowadziłem do swoich firm system, który daje im możliwość, by pracowali wszędzie tam, gdzie chcą – mając pod ręką laptop z dostępem do Internetu. I jest mi wszystko jedno, czy będą siedzieli w hipsterskiej kafejce, w biurze, czy w samolocie. Sprawdziłem, że ośmiogodzinna praca w biurze nie wpływa pozytywnie na ich efektywność.

Feedback i ciągła stymulacja

Zauważyłem, że pracujące w mojej firmie „Igreki” potrzebują ciągłej stymulacji. Są przyzwyczajeni do miliona bodźców i prawdopodobnie niektórzy reprezentanci pokolenia Y mają ich więcej w ciągu jednego dnia, niż ich dziadkowie mieli przez całe życie. To może być zarówno ograniczenie, jak i dźwignia. Poprzez ciągłą stymulację, niczym nie przerywany „feedback”, informacje zwrotne, podchodzą do swojej pracy, jak do uczestnictwa w grze komputerowej. Każda pochwała, każde poklepanie po ramieniu, każdy mail o treści „Dobrze coś zrobiłeś”, są dla nich w pewnym sensie jak zdobycie punktów w programie lojalnościowym albo przejście na wyższy poziom „level”.

Podwyżka? Niekoniecznie

Realizując zadania, „Igreki” czują, jakby wypełniali misję – zbierają dla szefa punkty za to, co robią i czasem tak ich to mobilizuje do działania, że nawet krótkie słowo „dziękuję” potrafi obudzić w nich większą motywację niż podwyżka. Co ciekawe, na podstawie moich ostatnich doświadczeń, mogę stwierdzić, że czynniki finansowe motywują ich relatywnie coraz mniej. Wiem, że część z nich chętnie oddałaby część swojego wynagrodzenia za możliwość pracy w domu lub w zamian za większą ilość dni urlopu. Mam też świadomość, że choć liczą się dla nich osiągnięcia zawodowe, to niezwykle ważne jest dla nich zwłaszcza posiadanie bogatych doświadczeń życiowych. I takie staram się im zapewniać.

Deadline’y

„Igreki” – wychowane w dobrobycie, przekonane, że mogą wszystko i wszystko im się należy. Często posiadają wysokie poczucie własnej wartości, a przynajmniej takie sprawiają wrażenie. Lubią „deadline’y” i dzielenie celu strategicznego na małe kroki. Dlatego zamiast mówić im np. „Podniesiemy sprzedaż o 10 procent”, warto co miesiąc dawać im deadline na to, by wykonali jakiś konkretny krok w stronę zaplanowanego celu. Ponadto, ważne by wskazywać im wartości, ważne dla przedsiębiorstwa, wyjaśnić motywy działania i cel, do którego wszyscy dążymy.

Kolekcjonowanie chwil

Pokolenie Y jest zróżnicowane, choć jednocześnie bardzo do siebie podobne. Stanowi wyzwanie dla współczesnej psychologii i motywacji, a także dla pracodawców i firm, z którymi przyszło im konkurować. Odwrócili bowiem piramidę Maslowa do góry nogami, bo najbardziej potrzebują samorealizacji, a o potrzebach bezpieczeństwa i tych dyktowanych przez fizjologię, myślą coraz rzadziej. A kiedy ktoś im mówi, że np. powinni mieć stabilne zatrudnienie i mieszkanie na własność, odpowiadają: „Collect moments, not things”. I tego się od nich uczę, każdego dnia. Najważniejsze bowiem, by wszystkie pokolenia nie tylko umiały ze sobą współpracować, ale także by umiały czerpać od siebie inspiracje.

A na koniec, jako pracodawca kilkuset “Igreków” rocznie – uwielbiam ich! Za pasję, za szczerość, za to że mnie cisną do bycia lepszym szefem i człowiekiem. Są moim największym źródłem motywacji! Spójrz na to z tej perspektywy, by obie strony lepiej współpracowały. Powodzenia.