Oczekiwania a rzeczywistość

Oczekiwania a rzeczywistość

Jak to jest, że w maratonie biegnie 1000 osób i ta, która zajęła 2-gie miejsce czuje się wielkim przegranym, a osoba z miejsca 883 odczuwa euforię ze swojego sukcesu?
Otóż chodzi o OCZEKIWANIA! Nasz srebrny medalista chciał pierwszy przebiec linię mety. Zrobił to ktoś inny więc czuje zawód. W tym przypadku OCZEKIWANIA były wyższe niż RZECZYWISTOŚĆ. O>R
A zawodnik 883 cieszy się jak dziecko! Czemu? Bo po raz pierwszy przebiegł maraton!!! W dupie ma czasówkę. Jest szczęśliwy, że nie kopnął w kalendarz po drodze i że żona czekała na niego dumna na mecie! W tym przypadku OCZEKIWANIA były niższe niż RZECZYWISTOŚĆ. O<R
Jeśli chcecie prosty przepis na szczęście to żyjcie tak:
O<R
A jeśli chcecie zostać milionerem, to nie zrażajcie się, że czasem:
O>R
Krótko mówiąc – zastanów się, czy to właśnie OCZEKIWANIA nie odbierają Ci szczęścia. Jeśli bowiem są za niskie, życie bywa mdłe i ubogie. Jeśli jednak za wysokie – możesz odczuwać masę frustracji.
Zrozumiałem to w momencie, kiedy przestałem oczekiwać od innych, że zrobią dla mnie tyle, ile ja dla nich robię (w dodatku: po mojemu). I to było jedno z najbardziej uwalniających odkryć mojej drogi rozwoju osobistego! Ohmmmmm…
Mentalność to nie to samo co przygotowanie mentalne!

Mentalność to nie to samo co przygotowanie mentalne!

Mentalność to nie to samo co przygotowanie mentalne!

Być może masz lub znasz trenera, dla którego liczy się tylko fizyczna strona sportu.

Pompki, przysiady i podskoki.

Sprinty, interwały i koperty.

Podania, rzuty/strzały i zwody.

A do tego technika i taktyka z każdej strony i w każdym wydaniu.

Wierzy bowiem, że tylko odpowiednio przygotowany pod tym kątem sportowiec może coś osiągnąć! I świetnie, bo tylko tak możemy się rozwijać sportowo (w końcu trening czyni Mistrza).

Kiedy jednak przychodzi do mentalności, jego nastawienie się zmienia…

Owszem, mówi o tym, że jest potrzebna „zimna głowa”. Albo że „zabrakło koncentracji w decydującym momencie”, kiedy przegraliście wygrany mecz. Utyskuje co rusz ze swoim asystentem, przed zespołem lub – co gorsza – przed dziennikarzami/w prasie, że w Waszym zespole brakuje mentalności zwycięzcy…

I wiesz co? Wcale nie twierdzę, że w tym przypadku nie ma racji… Bo ma! Jest jednak jedno „ale”…

Kiedy brakuje „zdrowia” (siły, wytrzymałości, kondycji), to nie zostawia sprawy, tylko aplikuje odpowiedni trening, który zwiększy te parametry i pozwoli działać dłużej i skuteczniej.

Gdy szwankuje gra w ataku, szuka nowych rozwiązań taktycznych i szlifujecie je do momentu, aż „zatrybią”.

A w przypadku mentalności? Hmmm… no właśnie – ten element często pozostawiany jest samemu sobie. A to przecież on sprawia, że wszystko inne działa!!!

Mówi się o mentalności, ale nie stosuje się przygotowania mentalnego. To BŁĄD!

Bez zaufania do siebie i siebie nawzajem, bez dobrej atmosfery, bez pewności siebie i odpowiedniej koncentracji, bez spokojnej głowy w momentach największej presji nie da się grać „swojego”. A one nie biorą się znikąd. Nie są dane lub zabrane raz na zawsze – je również się robi! (podobnie jak kondycję, siłę czy masę mięśniową).

Nie bez powodu TRENING MENTALNY jest nieodłącznym elementem przygotowań wśród najlepszych sportowców.

Jeśli następnym razem usłyszysz, że zabrakło zimnej krwi, że się zablokowaliście bądź też zabrakło koncentracji (albo sam poczujesz, że tak się dzieje w Twoim przypadku), zapytaj: w takim razie co z tym robimy?

I wprowadź działania, które pozwolą sobie z tym poradzić w przyszłości 💪

That’s how winners are made!

Daniel Janik
Trener Mentalny

5 fundamentów wychowania Mistrza

5 fundamentów wychowania Mistrza

Rodzice i trenerzy wkładają mnóstwo wysiłku aby ich wychowankowie osiągnęli szeroko pojęty sukces. Ilość szkółek piłkarskich diametralnie wzrosła w ostatnich latach. Wraz z modą na sport wzrosła również ilość niepożądanych zachowań rodziców i trenerów na turniejach w całym kraju. Rywalizacja, chęć szybkich efektów, nastawienie na wynik tu i teraz rodzą wiele zagrożeń w procesie wychowania młodego sportowca. Na rozwój których kompetencji postawić, aby nawet kiedy zrezygnują ze sportu, osiągnęły sukces w dorosłym życiu?

Niedzielny poranek. Po pracowitym tygodniu wybieram się z synem na Orlika, by wspólnie pobawić się piłką. Godzina 09:30. Wiem, że Marcel cały tydzień ciężko pracował na treningach piłki nożnej i boksu. Dwie lekcje w-f dziennie w klasie sportowej, dwa razy w tygodniu trening bokserski i dwa razy w tygodniu 90 minut treningu piłkarskiego to spore obciążenie. Dlatego w takie weekendowe dni moim celem jest beztroska zabawa, umożliwienie mu czerpania radości z dzieciństwa i pielęgnowanie z nim relacji. Wiem, że ma dość obowiązków. W życiu się jeszcze napracuje. W taki dzień jego pomysły i zasady zabawy są najważniejsze. Bez żadnego pośpiechu. Prosi mnie żebym mu trochę postrzelał, bo lubi czasami stać na bramce. Wygłupiamy się. Strzelam mu wysokie piłki z daleka, by mógł popisać się ładną paradą bramkarską i miał czas aby ocenić lot piłki. Wiem, że sprawia mu to radość, a każda obroniona piłka dodaje mu pewności siebie. Później zamieniamy się rolami. Po czasie Marcel wpada na pomysł aby poćwiczyć wkręcanie piłki z rogu bezpośrednio do bramki. Mamy przy tym niezły ubaw, szczególnie kiedy nam nie wychodzi. Pokładamy się ze śmiechu jak nasza podkręcona piłka nawet nie wychodzi obwodem na boisko piłkarskie tylko ląduje gdzieś za bramką. Wiem, że podczas takiej niewinnej zabawy Marcel nabiera dystansu do popełniania błędów i daje sobie prawo do nauki.

W międzyczasie na boisku pojawia się druga para piłkarska ojciec-syn. Widzę, ze są profesjonalnie przygotowani. Mają nawet ze sobą kilka pachołków treningowych. Słyszę, że tata ma konkretny plan na wspólny trening. To on zapowiada jakie ćwiczenia będą wykonywać. Z ciekawości zerkam czasami w ich stronę. Gama ćwiczeń była naprawdę imponująca: dalekie podania, przyjęcia wysokiej piłki, krótka wymiana podań na jeden kontakt, trening strzelecki, trening dryblingu między pachołkami, walka 1×1 o piłkę na małym obszarze boiska, sytuacja sam na sam z bramkarzem, zwody z piłką i jeszcze kilak innych które przeoczyłem. W tle słyszę dużo instrukcji od zaangażowanego taty: „tak nigdy nie rób, bo bramkarz wyczuje gdzie chcesz strzelić”, „rób to samo ale 2 razy szybciej”, „jeszcze raz, postaraj się!”, „dokładniej podawaj”, „źle układasz nogę”. Syn wytrwale starał się zaspokoić oczekiwania taty w roli trenera. Nie wiem jak długo trwał ich trening, my po 2 godzinach zabawy przybiliśmy sobie „piątki” i wróciliśmy do domu.

Po co opisuję tę sytuację? Po pierwsze nie znam intencji i sytuacji ćwiczącej obok pary, ale chcę zwrócić szczególną uwagę na ryzyko jakie niesie wchodzenie rodzica w rolę trenera:

  • jeżeli rodzic nie ma odpowiedniego przygotowania trenerskiego, to może uczyć po prostu źle, lub wydawać sprzeczne instrukcje z tymi, które dziecko słyszy u swojego trenera w klubie;
  • liczba komunikatów korygujących od tak ważnej osoby w opozycji do zerowej liczby pochwał skutkuje obniżaniem pewności siebie własnego dziecka
  • mocne nastawienie rodzica na sukces i wynik tu i teraz, może skutkować budowaniem własnej wartości dziecka opartej tylko na fundamentach wyników, ich brak w życiu dorosłym może skutkować obniżeniem tego poziomu
  • dziecko ma inne potrzeby, których zaspokojenie wspiera jego rozwój, takie jak: beztroska zabawa, poczucie bezinteresownej uwagi od ojca, czerpania radości z bycia w relacji, czy zaspokojenia potrzeb dziecka spontanicznego

Scenariuszy jest wiele. Pamiętajmy jednak o utrzymaniu zdrowego balansu między wspieraniem dziecka w drodze po jego marzenia, a innymi potrzebami dzieciństwa. Jednocześnie do tego miejmy świadomość, że nie istnieją idealni rodzice i każdy z nas popełnia błędy w wychowaniu. Jeżeli oczekujemy postępów u swoich dzieci, to spójrzmy krytycznie na siebie i poświećmy chwilę na autorefleksję i poprawę własnych błędów w drodze do wychowania przyszłego mistrza.

Jeżeli chcemy naprawdę wesprzeć nasze dziecko w drodze do dorosłości, aby potrafiło poradzić sobie z wyzwaniami, nie tylko w sporcie, ale w sytuacjach życiowych, to skupmy swoje siły na kształtowaniu w nim 5 poniższych umiejętności:

  1. Umiejętności odroczenia gratyfikacji.

Walter Mischel wraz ze studentami przeprowadzili w latach sześćdziesiątych eksperyment, w którym przebadano dzieci z przedszkola na terenie Uniwersytetu Stanforda. Naukowców ciekawiło co pozwala dzieciom odkładać nagrodę w czasie. Przedszkolaki, które dłużej czekały na nagrodę, po 12 latach były ocenione jako przejawiające wyższy poziom samokontroli w stresujących sytuacjach i jako mniej ulegające pokusom. W następnych latach okazało się, że istnieje silny związek między zdolnością do odraczania gratyfikacji, a udanym i satysfakcjonującym życiem. Badane osoby radziły sobie lepiej ze stresem, w osiąganiu celów, przezwyciężaniu bolesnych emocji oraz miały większe poczucie własnej wartości. Profesor Zimbardo, który powtórzył ten eksperyment ze swoim zespołem, odkrył co może wzmacniać tą umiejętność u dzieci. Okazało się, że pozytywny wpływ mają doświadczenia dzieci z dotrzymywaniem obietnic rodziców. To one zwiększają zaufanie i schemat, że warto odroczyć nagrodę w czasie, aby jej wartość wzrosła. Dużo zmian w okresie dzieciństwa, poczucie niestabilności i niezaspokojone potrzeby bezpieczeństwa obniżają tą umiejętność. Jak to wpływa na sukcesy w sporcie? Samokontrola przydaje się w walce z pokusami aby np. odpuścić trening, czy przerwać dietę. Sportowiec wielokrotnie musi włożyć wiele miesięcy morderczej pracy, aby po długim czasie zobaczyć efekt, lub otrzymać upragnioną nagrodę.

  1. Poczucie własnej wartości oderwane od wyników.

Przez ostatnie 2 lata pracowałem z blisko dwustoma młodymi sportowcami. Jednym z najczęściej pojawiającym się u nich problemów była obniżona samoocena spowodowana nadmierną presją na wynik od otoczenia, których nie udało im się osiągnąć. Przeradza się to często w poczucie winy, że nie są wystarczająco dobrzy i w strach, że zawiodą rodziców i trenerów. Taki jest efekt kiedy zapominamy, że nasz młody sportowiec jest dzieckiem, który rozwija się w swoim tempie a nakładamy na niego oczekiwania jak na dorosłego sportowca. To tak jakbyśmy oczekiwali, że róża którą zasadziliśmy w ogrodzie kilka dni temu, będzie od razu wyglądała jak gotowy kwiat, który kupujemy w kwiaciarni. Nie. Róża jest pełnowartościowym kwiatem na każdym etapie swojego rozwoju, od nasienia, aż do zakwitnięcia. Tak samo jest z naszym dzieckiem. Jest pełnowartościowym człowiekiem, bez względu na wyniki, które teraz osiąga. Nie porównuj go do innych „kwiatów”, bo każdy wzrasta w swoim tempie. Ostatnie sukcesy K.Piątka to nie efekt cudownych wyników w juniorach, tylko konsekwentnej pracy i dążeniu do celu, krok po kroku.

  1. Zarządzanie własnymi emocjami.

Sytuacja ekspozycji na jaką wychodzi piłkarz jest zawsze związana ze stresem. Uczmy dziecko, że to my mamy emocje, a nie emocje mają nas. Tutaj z pomocą przychodzą metody treningu mentalnego, które pomagają rozwijać tę umiejętność. Zamiast uczyć wypierać emocje i krzyczeć na dziecko, że się poddało, albo nie dało z siebie 100% podczas meczu, albo ze się niepotrzebnie stresuje, wyposażmy go w narzędzia aby samo potrafiło sobie z tymi sytuacjami radzić.

  1. Odporność na opinie innych.

Przejmowanie się tym, co powiedzą inny jest nasza narodową chorobą. Rozwiązaniem jest uświadomienie sobie skąd ten nawyk i świadome wyeliminowanie go. W naszym dzieciństwie to przekleństwo karmione jest przez niekonstruktywną krytykę. Kiedy dziecko słyszy że jest beznadziejne, jest gorsze od innych to podlewa jego problemy w przyszłości. Kiedy słyszy żeby nie przenosić samemu szklanki, bo wyleje, żeby nie biegało po podwórku bo się przewróci lub aby przestało skakać bo się połamie, to obniża się jego pewność siebie. Uczy się, że zgoda i opinia osoby z zewnątrz jest niezbędna aby coś zrobić. W konsekwencji żyjący w tym schemacie osoby boją się walczyć o swoje marzenia, popełniać błędy, przegrywać mecze, i szybko się wypalają bo niszczy ich ciągłe myślenie o opinii innych. To jest dla nich wyznacznik i źródło wiedzy o sobie i swoich umiejętnościach.

  1. Poczucie sprawstwa

Inaczej rozumiane jako poczucie wpływu na swoje życie i umiejętności. Jak to wzmocnimy u swojego dziecka? Chwalmy z głową. Niech nasza pochwala nie będzie pustym jesteś dobry, najlepszy i cudowny. Chwalmy za włożony wkład i wysiłek. Podkreślajmy drogę jaką włożyło dziecko w wysiłek. Wspierajmy w tej drodze, ze świadomością czego potrzebuje na każdym etapie nauki. Przypomnij sobie jak uczyłeś dziecko jazdy na rowerze. Na początku ma ono duży entuzjazm bo widzi jak inne dzieci z łatwością jeżdżą na dwukołowym pojeździe. Zaczynacie naukę. Przytrafiają się pierwsze upadki. Dziecko traci zapal, widzi że to nie jest łatwe. Potrzebuje Twojego wsparcia w dalszej nauce kompetencji. Wskazania jakie zrobił postępy i co już zrobił dobrze. Po czasie osiągacie sukces i dziecko potrafi jeździć. Chcesz zabrać je w pierwszy 5 kilometrowy rajd rowerowy, dziecko się boi ze nie da rady. Nie potrzebuje już wskazówek a przypomnienia że potrafi jeździć, że da sobie radę. Wskazania jakie sukcesy ma za sobą i to wyzwanie również osiągnie. Ciągle z myślą że to sama droga ma być przyjemnością a nie sam cel.

Życzę Ci abyś utrzymywał u swoich wychowanków jak najdłużej chęć podążania drogą, a ich wytrwałość przyniesie kiedyś sukces którego tak pragniesz.

Piotr Matulka
Trener Mentalny

5 prostych sposobów na przerwanie pasma porażek Twojego zespołu

5 prostych sposobów na przerwanie pasma porażek Twojego zespołu

Twoja drużyna przegrywa czwarty, piąty, szósty mecz z rzędu. Sytuacja staje się napięta. Dziennikarze mają złoty temat, a kibice tracą cierpliwość, co objawia się złośliwymi komentarzami w mediach społecznościowych. Władze klubu liczą straty związane ze spadkiem sprzedaży biletów. Ty zmieniasz taktykę, wprowadzasz do jedenastki młodych zmienników, zwiększasz intensywność treningów i … NIC. Jak więc skutecznie przerwać spiralę porażek?

O tym, że sytuacja nie jest taka prosta przekonał się trener Maciej Skorża i zawodnicy Pogoni Szczecin w jesiennej rundzie rozgrywek ekstraklasy 2017r.  Przed 18 kolejką Pogoń miała 12 meczy bez zwycięstwa. W listopadzie władze klubu postanowiły zmienić trenera. Nadzieje na uratowanie przed spadkiem zostały ulokowane w niemieckiej myśli szkoleniowej. Posadę pierwszego trenera dostał Runjaic Kosta. Ta metoda jest często skuteczna, ponieważ zawodnicy otrzymują niejako „czystą kartę” i na kilka meczy presja maleje. Nowy trener, to nowa koncepcja gry więc zawodnicy zyskują czas by się podnieść mentalnie, odpowiedzialność za przeszłe wyniki w dużej części spada na zwolnionego szkoleniowca. Ale czy tak musi być zawsze? Przecież za granicą są szkoleniowcy, którzy trenują ten sam klub kilka lat. Co w takim razie robią inaczej?

Skąd się bierze problem?

Źródeł może być kilka. Zbyt wysoka pewność siebie po udanym ostatnim sezonie, może powodować łatwiejsze lekceważenie przeciwnika i słabsze przepracowanie okresu przygotowawczego. Potocznie mówimy, że zawodnicy „obrośli w piórka”. Czasami wygórowane oczekiwania i nierealne cele powodują blokadę wśród zawodników. Nie wierzą oni w spełnienie postawionych przed nimi oczekiwań. Większość problemów zaczyna się w głowie. W polskiej rzeczywistości często lekceważymy przygotowanie mentalne. Po psychologów sportu sięga się jak już jest za późno – w kryzysie. Zapomina się, że przepracowywanie zwycięstw jest równie istotne. Trening mentalny powinien być nieodłącznym elementem profesjonalnego przygotowania obok obszarów czysto sportowych. Wyobraźmy sobie koło sukcesu sportowca, które opiera się na kilku elementach: kondycji, środowisku, odżywianiu, technice, sprzęcie, taktyce i sile mentalnej. Jeżeli nie dbamy równomiernie o każdy z tych elementów w procesie szkolenia sportowca, to w kole powstają nierówności. Zamiast równomiernego rozwoju, w naszym kole pojawiają się dziury i zniekształcenia, które hamują sukces sportowca (patrz: Koło Sukcesu Sportowca wg. J. Pana). Cytując naszą największą polska gwiazdę Roberta Lewandowskiego: „W 70% moje strzelone gole to głowa i przygotowanie mentalne” (cytat z wywiadu u Kuby Wojewódzkiego). Piłkarze to nie cyborgi, ale ludzie, którym też czasami się nie chce iść na trening, którzy też bywają zmęczeni, którzy stresują się przed ważnym meczem, których rozpraszają gwizdy kibiców i którzy też czasami wątpią we własne umiejętności. Jeżeli nikt profesjonalnie nie dba o ich motywację, determinację, pewność siebie, koncentrację i team spiryt, to spirala porażki może dopaść nawet najsilniejszy zespół w lidze.

5 sposobów na przełamanie:

Zmniejsz rangę wydarzenia. Ale jak to? Przecież każdy kolejny mecz, kiedy mamy za sobą osiem porażek, to mecz o wszystko! Zgadza się, ale ta świadomość nie pomoże piłkarzom. Rosnąca presja i obciążenie będzie z każdym meczem jeszcze bardziej blokowało ich potencjał i umiejętności. Doradź zaprzestanie używania mediów społecznościowych i czytania gazet. Negatywne opinie nie zbudują ich pewności siebie. Kolejne spotkanie, niech potraktują jak zwykły mecz, zabawę i postarają się czerpać radość z dobrej gry, a wynik niech będzie sprawą drugorzędną. Paradoksalnie zmniejszenie rangi wydarzenia podniesie ich waleczność, odwagę i wewnętrzną chęć zwycięstwa, która jest silniejsza i zdrowsza od zewnętrznej presji.

Wyładuj frustrację i negatywne emocje. Od dawna wiemy, że stres, nerwy i złość mocno są osadzone w naszym ciele. Przez ciało również można wyładowywać negatywne emocje. Piłkarze po serii porażek mogą mieć już powoli złe skojarzenia z piłka nożną więc warto oderwać ich na chwilę od tego świata i dać odpocząć. Wyładowanie stresu będzie najskuteczniejsze przez pięści, dlatego warto zabrać ich na jeden profesjonalny trening np. boksu. Negatywne emocje kumulują się w nas ponieważ, obwiniamy się za nasze niepowodzenia i mocno identyfikujemy z porażkami drużyny. Chodzimy po porażkach smutni, struci i bez energii, gdyż usprawiedliwiamy się, że mamy prawo się tak czuć. Jeżeli nie masz w zespole trenera mentalnego, to daj po prostu upust złym emocjom na treningu siłowym, gdzie wyrzucając emocje na worku treningowym, robi się przestrzeń do pozytywnej energii.

Zadbaj o zespół i wywołaj konflikt. Przy tylu porażkach atmosfera w szatni jest słaba. Zawodnicy wytykają sobie błędy i obwiniają za przegrane mecze, niewykorzystane okazje i niecelne podania. Aby na nowo zbudować zespół walczący musisz wywołać konflikt. Tak dobrze przeczytałeś, tylko przez szczere informacje zwrotne w grupie i wypuszczenie na forum swoich żali, oczyścisz atmosferę w zespole. Trener mentalny dysponuje wieloma takimi narzędziami, jak: „gorące krzesła”, lub narzędzia socjometryczne. Oczyści to atmosferę, piłkarze przestaną między sobą plotkować i zacieśni to ich więzy.

Przypomnij im jak się wygrywa. Po tylu porażkach piłkarze mogą dosłownie zapomnieć jak się wygrywa. Ma to związek z istniejącą w naszym umyśle jaźnią pamiętającą, która zawsze trochę zniekształca rzeczywistość. Jeżeli od kilku miesięcy nie zaznałem zwycięstwa, to obraz porażki mam najbardziej świeży, jest „na wierzchu” w mojej pamięci. Musimy przypomnieć zespołowi, że potrafią wygrywać, że już to robili i mogą zrobić ponownie. Oglądajcie wspólnie przez pięć dni najlepsze występy drużyny. Obraz spektakularnych zwycięstw przypomni im, że potrafią to robić. Trener mentalny zrobiłby to szybciej stosując wizualizację i transy hipnotyczne, ale jak nie masz możliwości współpracy ze specjalistą, to korzystaj z narzędzi dostępnych w każdym klubie..

Rozmawiaj. Niby błahe, ale najgorsze jest milczenie i domysły. Indywidualne rozmowy będą miały największą moc. Daj się wygadać piłkarzowi, wysłuchaj cierpliwie co go boli, o czym myśli i podbuduj psychicznie, wzmocnij przed kolejnym wyzwaniem. Najważniejszą rolą trenera jest aby uwierzył w zawodnika bardziej, niż on sam wierzy w siebie.

Pamiętaj, że powyższe sposoby to gaszenie pożaru. Dbaj o równomierny rozwój zawodnika, również ten mentalny, by unikać takich problemów. Wiele aspektów możesz przepracować już na etapie budowy drużyny podczas obozów przygotowawczych.

Piotr Matulka
Trener Mentalny