Jesteśmy jednym krajem. Jednym narodem. Byliśmy wzorem wolności i solidarności dla wielu innych krajów i narodów. Kiedy jednak słyszę o ataku nożownika na prezydenta Gdańska podczas “Światełka do nieba” WOŚP ogarnia mnie wielki smutek…

Smutek wynikający z tego, że hejt wylewa się aż z polskiego Internetu. Smutek wynikający z tego, że Polak gardzi Polakiem tylko i wyłącznie na podstawie innych poglądów politycznych (tak, jakby to była jedyna definicja całości drugiej osoby). Smutek wynikający z tego, że ktoś, kto przewodził zebraniu MILIARDA złotych na sprzęt ratujący ludzkie życie jest obiektem brutalnej nagonki…

Obserwuję tę mentalną wojnę polsko-polską i martwię się. Martwię się tym, ile w nas frustracji. Martwię się tym, w jakim pejzażu społecznym będą żyły kolejne pokolenia. Martwię się, że z ducha “Solidarności” niewiele już w nas zostało.

Oczywiście, bywały gorsze okresy w historii – Wołyń, Holocaust, komunizm… W moim krótkim jednak życiu chyba pierwszy raz martwię się aż tak mocno o ten kraj. Wiem, że potrafi być piękny i wiem, że my Polacy możemy mieć bardzo dobre serca. W ten weekend dotknąłem osobiście dobrych uczynków wielu ludzi i bardzo mnie to wzruszyło. Potem jednak usłyszałem w radio, że nawet w taki dzień zło może zabrać głos…

Nie jestem naiwny. Wiem, że takie posty jak mój niewiele zmienią. Ale choćby te słowa miały dotrzeć tylko do jednej osoby, chciałbym wyrazić to, co mam teraz w umyśle i w sercu.

BYCIE DOBRYM DLA DRUGIEGO CZŁOWIEKA JEST ŁATWE!

Mówi o tym i chrześcijaństwo, i islam, i buddyzm, i inne religie i nurty światopoglądowe. Każdy z nas widział choć raz bezinteresowną pomoc czy gest przyjaźni między dwojgiem ludzi. Wierzę, że każdy kto to czyta nie raz też robił coś dobrego. Wiemy, jak to robić.

Czasem wystarcz wspierające słowo. Czasem wystarczy przelew 20 zł na niepełnosprawne dziecko. Czasem wystarczy uśmiech. Czasem wystarczy przytulenie. To proste.

Ocknijmy się w tych burzliwych wydarzeniach i nie reagujmy przemocą na przemoc. Nie reagujmy hejtem na hejt. Nie reagujmy agresją skierowana bezpośrednio w drugiego człowieka – nawet jeśli politycznie czy religijnie się różnimy.

Nie musimy wszak wszystkich kochać, ale na ile to możliwe i na ile to autentyczne – bądźmy dla siebie dobrzy. Życzmy sukcesu Jurkowi Owsiakowi. Zróbmy coś dobrego dla kogoś, kogo dziś lub jutro spotkamy.

Proszę. To nasz wspólny kraj. Nasze wspólne dobro.