Ostatnie wydanie polskiej edycji „Forbesa” wpadło mi w ręce w drodze do Polski, gdy wracaliśmy z jednego z moich szkoleniowych wyjazdów. Publikację chłonąłem z ogromną przyjemnością. Ranking „100 Najbogatszych Polaków 2019” powinien być lekturą obowiązkową dla przedsiębiorców. Nie tylko dla tych, którzy już są na szczycie. Przede wszystkim dla aspirujących i chcących tam się znaleźć.

Historie najbogatszych mogą być inspiracją, kreują motywację i determinację do budowania własnego biznesu czy kariery. Wbrew pozorom, nie składają się z samych sukcesów. Nie brakuje w nich porażek, czyli lekcji, jak uczyć się na własnych błędach.

1 – Nie oceniaj, bierz przykład

Największy błąd, jaki można popełnić, to zestawienie majątku polskich najbogatszych z rankingami z innych krajów. To są polscy przedsiębiorcy, działający w naszych warunkach i korzystający z określonego potencjału, jaki ma polska gospodarka. Zachód miał to szczęście, że budował kapitalizm przez setki lat. Wschód – hmm… tu jest inna skala i inne możliwości. Skupmy się więc na naszym rynku.

Opisywanym bohaterom oczywiście nie zazdroszczę. Nagle wszyscy wiedzą, kto ma ile i jak fortunę powiększył. W Polsce nadal bezpieczniej jest być w cieniu i z osiągnięciami się nie ujawniać. Szkoda, bo ludzie kreujący miejsca pracy, tworzący własny majątek i w konsekwencji PKB, zasługują na szacunek, a ich dążenie do sukcesu to przykład do naśladowania.

2 – Nigdy nie myśl, że coś jest Ci dane na zawsze

W najnowszym rankingu jest aż 43 miliarderów, czyli dwa razy więcej niż przed 11 laty. Choć połowa dawnych miliarderów spadła – według miesięcznika – „do drugiej ligi”, ich miejsce zajęły nowe gwiazdy. Z tego lekcja numer 2 – nigdy nie myśl, że coś jest Ci dane na zawsze.

Michał Sołowow, lider rankingu i twórca potęgi takich marek jak Barlinek, Cersanit, czy Synthos, wraca właśnie na szczyt notowań. Po 12 latach. Kiedyś otwierał listę z 7 mld zł. Teraz, by być liderem, trzeba było ten majątek niemal podwoić. Michał Sołowow udowodnił, że powrót w pięknym stylu jest możliwy.

3 – Szukaj nowych możliwości, nawet w tradycyjnych branżach

Lider listy Forbesa swój sukces osiągnął inwestując w budowlance czy w sektorze chemicznym. Czy to oznacza, że nie jest „innowacyjny”? Zdecydowanie nie. W tradycyjnych branżach też można być innowacyjnym. Trzeba tylko znaleźć nowy pomysł i zbudować przewagę konkurencyjną swojej firmy. Nie każda firma musi być technologiczna. Swoją drogą – to bardzo budujące, że twórcy polskich gier, jak Paweł Marchewka, założyciel Techlandu, czy Marcin Iwiński z CD Projektu pną się w rankingach coraz wyżej.

4 – Zgoda buduje, niezgoda rujnuje

Na 30. miejscu listy „Forbesa” znalazł się Leszek Gierszewski, twórca firmy Drutex z Bytowa. Z rodziną. To polska firma, jedno z polskich okien na świat, czyli wybitny eksporter. Drutex to absolutna, światowa, okienna ekstraklasa. Od lat firma inwestuje w wizerunek na świecie, zatrudniając m. in. wybitnych piłkarzy klasy światowej. Martwi mnie jednak, że z powodu konfliktu w akcjonariacie (czytaj – w rodzinie) ten wizerunek teraz mocno cierpi. A więc lekcja numer 4: chcąc podbijać świat nie zapominajmy o przedpolu. Stara piłkarska zasada mówi – kiwanie się pod własną bramką może prowadzić do utraty gola. Tu wizerunkowe skutki mogą być opłakane. Trzymam kciuki za akcjonariuszy bytowskiej firmy. Z rodziną warto usiąść nie tylko do świątecznego stołu. Czasem warto ochłonąć, usiąść do stołu negocjacyjnego i przeprowadzić szczerą, analityczną rozmowę. Nie ma takiej drogi, z której nie można zawrócić.

5 – Tworząc biznes zadbaj o odpowiedni balans

Skoro już jesteśmy przy rodzinie – pamiętajmy, że nasi bliscy są ważniejsi od pieniędzy. Musze przyznać, że kiedyś, gdy tworzyłem własne firmy, popełniłem bardzo duży błąd. Byłem firmą, a nie człowiekiem. Moi bliscy na tym cierpieli. Pracowałem po 16 godzin dziennie, bez świąt, urodzin czy wakacji. Gdyby nie wyszło, byłbym dziś pewnie kolejnym sfrustrowanym trzydziestolatkiem. Ale wyszło i… jestem szczęśliwy i wolny finansowo. Dlatego teraz staram się to wynagrodzić bliskim. Życie rodzinne i pracę można pogodzić, trzeba tylko zadbać o odpowiednią organizację i wyznaczyć priorytety.

6 – Marzenia się spełnia

Bohaterowie listy „Forbesa” z pewnością nigdy by się na niej nie znaleźli, gdyby nie mieli marzeń i określonych celów. Dlatego warto marzyć i stawiać sobie ambitne zadania, nawet jeśli na początku drogi wydają się nierealne do zrealizowania. Potem już tylko zadbaj o właściwą energię i determinację. Celujesz w księżyc? Świetnie. Nawet jeśli w niego nie trafisz to i tak znajdziesz się między gwiazdami. Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia.

7 – Nie musisz być najbogatszy, by być spełnionym

Historie bohaterów listy Forbesa mogą być inspiracją i lekcją nie tylko dla tych, którzy chcą osiągnąć sukces w biznesie. W pracy na etacie nie ma nic złego, jeśli jest pasjonująca i daje satysfakcję. Nie da się zrealizować celu, jeśli go sobie nie postawimy. Nie można osiągnąć sukcesu, jeśli robi się coś na siłę. Nie da się też ciągle wygrywać, bo życie toczy się własnym torem. Ma wzloty i upadki. Najważniejsze to wiedzieć, co się chce robić i mieć determinację, by cel osiągnąć. Porażki warto traktować jak lekcje. Każde nieudane przedsięwzięcie może być nauką na przyszłość. Kiedy już opadnie kurz emocji – spójrz na nie z dystansu i zastanów się: jaką rolę mam tu do odegrania? Co los mi przez to chce powiedzieć? Wnioski niech Ci służą do budowania swojej wewnętrznej siły mentalnej i determinacji w dążeniu.

Ważna jest też droga, nie sam cel. I tego uczy mnie lista Forbesa!